
Kolejny dzień "przecudnej urody"
Kolejny wspaniały dzień... Na początku zdawał się on piękny. Wstałam sobie o 6:20 i wszystko było ok. W autobusie gadałam sobie z Sylwią i Martyną. Ale nie było Aśki... Wszystko zaczęło się psuć... Miałyśmy sobie pogadać, ale jej nie było.
W szkole oczywiście nie miałam szczęśliwego numerka więc musiałam się trochę pouczyć na następne lekcje. Aśka przyszła chyba z 5 minut przed 8. Na pierwszej lekcji mieliśmy WOS, więc nie trzeba się było zbytnio wysilać, później biologia i było wystawianie ocen ołówkiem. Mam 5/6 .
Później było już tylko gorzej. Wychowawca oczywiście musiał zrobić nam PO, nie dał się uprosić o wolną lekcję... Chemia i fizyka to był pogrom... Wydawało mi się że lepiej poszły mi te sprawdziany, no ale cóż :/ Dostałam dwie tróje. Mam już dość! Umówiłam się z chemikiem, że będę poprawiać tą 3 we wtorek na wychowaniu fizycznym xD Już żebym się nie naumiała :P
Po powrocie do domu kolejna katastrofa... Nie jadę do Niemiec, ale za co??!! Tak bardzo mi na tym zależało. Tak chciałam spotkać Ewelinę i Dawida!! No i przy okazji troszkę zarobić, ale to taki drobiazg :P
Na domiar złego chyba Remi się na mnie obraził, bo zablokował mnie na gg ;( Dlaczemu??!!
No i to chyba na tyle koszmarów z Zatorza :P Zaraz wybieram się z Asiunią na spacerek gdzieś. Pogadamy sobie, połazimy, a mi znowu nogi spuchną :P Tylko gdzie by się wybrać. Boże Olsztyn to takie zadupie że nawet nie ma gdzie iść się przejść. O matko i Polsko, za co ja muszę tu mieszkać??
No to cóż mi zostało? Asieńka mnie woła więc ja się ulatniam i idziemy, gdzieś, gdzie nikomu nie będziemy przeszkadzać...
komentarze [3]
.'since we have no place to go, let it snow, let it snow, let it snow'.
Wczorajsza impreza :)
Wstałam wczoraj, jak na dzień wolny od szkoły, bardzo wcześnie – o 8:20. Obudziła mnie moja mama, która wyciągała rzeczy z szafy mojego braciszka, który jechał na konkurs matematyczny.
Siadłam do kompa na chwilkę, bo zaraz wygonił mnie ojciec. Poszłam do swojego pokoju i zaczęłam trochę sprzątać, bo przecież na 4 mieli przyjść goście. Ale już o 10 siedziałam w dużym pokoju i oglądałam mecz. Ajax z Milanem – finał Ligi Mistrzów z 1995r. Wygrał Ajax 1:0. Fajny był ten meczyk. Po końcowym gwizdku ulotniłam się z domu i poszłam z Anką na zakupy. Trzeba było kupić cos do jedzenia, bo umówiłam się z mamą, że ona kupi picie. Dzwoniłam jeszcze do Eweliny i drugiej Anki czy na pewno będą.
Wróciłyśmy z Anią do domu i wzięłyśmy się za solidne sprzątanie. Później skoczyłyśmy jeszcze do sklepu, bo w domu nie było musztardy i pieczywa na grilla. Wzięłyśmy się za przygotowywanie kiełbasy. Oczywiście nie skończyłyśmy, bo przyszli koledzy – Grzesiek i Piotrek. Byłam mile zaskoczona bo dostałam od nich prezent imieninowy. Niewiele zostało do zrobienia w kuchni, bo wszystko powynosiłyśmy już na górę. Ania została, żeby dokończyć kiełbaski, a ja poszłam do chłopaków.
Pogadaliśmy sobie troszkę, choć moja kumpelka trochę odpływała :P i wyszliśmy na dwór, gdzie mieliśmy grilla. W międzyczasie przyszła Ewelina. Zjedliśmy kiełbaski, nie wszystkie oczywiście, i przyszła Ania. Zaraz zmyliśmy się do mojego pokoju. Przyniosłyśmy na górę ciasto. Gadaliśmy sobie dość długo. Było świetnie. Nie myślałam, że to będzie taka dobra impreza, mimo że nie przyszła część osób, które zaprosiłam...
Za tydzień poprawiny xD Kto wpada?? :D
Ale ja jestem skacowana dziś... ciekawe po czym :hmm:
komentarze [4]
.'since we have no place to go, let it snow, let it snow, let it snow'.
No nudny dzień dzisiaj, prawda?
Kolejny wspaniały dzień mojego życia... Zaczął się bardzo optymistycznie. Poszłam spać około 3 rano, bo pisałam referaty na Wiedzę o kulturze. Pierwszy o romantyzmie, tych Mickiewiczach i innych. A drugi o kulturze Indian żyjących w środkowej Ameryce. Oczywiście zasnęłam nad książkami głową w encyklopedii.
Obudził mnie dopiero budzik o 6:10, a właściwie o 6:09 na Esce leciała piosenka Linkinów . Stwierdziłam że muszę znaleźć jeszcze kilka zdjęć dotyczących kultury Majów. Udało mi się w miarę szybko. Wróciłam do pokoju i ubrałam się. Miałam jeszcze sporo czasu wolnego. Mogłam dłużej pospać, no ale cóż... Nagrałam sobie płytkę z programem, a właściwie brat mi nagrał co widać w skutkach, bo program nie działa :/
Na pierwszej lekcji była kulczura. Na początku Andruszek zapytał kilka osób, znaczy się chciał zapytać kilka osób a zapytał tylko Piotera. Później Kasia i Sandra referowały „sztukę XX wieku”. Skończyły i przyszła moja kolej. Zaczęłam od romantyzmu, mimo że nie miałam zdjęć. Na szczęście nie zdążyłam i będę kończyć w przyszłym tygodniu... Indian też zrobię za tydzień :D Jupi!
Teraz siedzę sobie na technologii :/ jest nudno... Większość klasy chce przełożyć sprawdzian z j. Polskiego, ale jakoś się nie udało. I całe szczęście. Znaczy się gdyby poszli do polonistki to ja nic bym nie powiedziała... No ale nie idą.
Może napiszę coś popołudniu, ale nie wiem, bo ostatnio nie mam na nic czasu, a muszę zrobić prezentację na polski na temat teatru elżbietańskiego, Szekspira i innych takich rzeczy. Kocham informatykę ^^ No to powiem jedno:
Do zobaczenia popołudniu. Liczę na Wasze komentarze jak wrócę do domq :)
komentarze [5]
.'since we have no place to go, let it snow, let it snow, let it snow'.